Dziś będzie nietypowo, choć nadal w temacie Mitologii Lovecrafta.
Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak wyglądał by świat gdyby zmienić w historii jakiś ważny, esencjonalny wręcz element? Zakładam, że odpowiedzieliście twierdząco. Ja sam zachodzę często w swoją ośmiornicopodobną głowę co by było, gdybym kiedyś wypłynął na powierzchnię i namieszał u was „na górze”. Większość pisarzy-fantastów śmiało roztacza podobne wizje. Możemy do nich zaliczyć Jose Carlosa Somozę autora powieści „Klucz do otchłani”
W rzeczonej książce, autor roztacza jedyną w swoim rodzaju, futurystyczną wizję świata gdzie religia jest najważniejszym elementem życia. I to religia nie byle jaka, ale oparta na opowiadaniach Lovecrafta. Tak, tak, może postukaliście się właśnie w czoła, ale to fakt. W tym szaleństwie jest genialna metoda, która doskonale sprawdza się na kartach powieści.
Główny bohater, Daniel Kean, pracownik kolei, zostaje wciągnięty w sieć spisków i przedziwnych wydarzeń a czytelnik zadaje sobie pytanie nad rolą wiary w życiu każdego z nas oraz zastanawia się nad tym, czy religia to rzeczywiście opium dla mas.
Powieściowa święta księga, zwana „Biblią Love Crafta”, o której już wspominałem, opiera się na kilkunastu rozdziałach z których każdy odpowiada jednemu opowiadaniu Lovecrafta. I tak m.in. mamy tutaj nawiązania do miniatur: „Zew Cthulhu”, „Zapomniane miasto”, „W górach szaleństwa” i „Szepczący w ciemności”. Każdy rozdział Biblii Somozy ma również swoich wyznawców, których filozoficzny i pragmatyczny modus operandi diametralnie się od siebie różni, co dodaje powieści interesującego i zaskakującego elementu.
Jeśli chodzi o całość, to jako Wielki Przedwieczny, mam mieszane uczucia. Ksiązka jest chaotyczna, pogmatwana i przez większość czasu nie wiemy o co chodzi. Nawiązań do mnie jest tu zdecydowanie za mało, nie ma atmosfery grozy za to za dużo tutaj moralnych dywagacji.
Reasumując: polecam powieść egzystencjalistom, filozofom, miłośnikom nowatorskiej powieści detektywistycznej, powieści abstrakcyjnej i dającej do myślenia. Odradzam fanom horroru, Lovecrafta, grozy i akcji.
No i wybrnąłem z negatywnej recenzji. Wilk jest syty i owca cała.




{ 1 trackback }