Czytam. Wracam kilka stron wstecz. Znów czytam. Zlizuje słowa długim jęzorem. W głowie mi huczy, w oczach wiruję a macki splatam nieustannie w przyprawiające o oczopląsowy zawrót głowy konfigurację. Sięgam po kieszonkowy chronometr. Uff… dopiero „Za pięć rewolta”. Taki przewrotny tytuł nosi jedna z pierwszych powieści Dawida Kaina, mistrza słowa polskiego, literackiego nihilisty oraz piewcy [...]
{ Comments on this entry are closed }

