Ernest Abel: „Encyklopedia duchów i demonów” – inspiracja, folklor i nuda

by maynard on 25/04/2012

Post image for Ernest Abel: „Encyklopedia duchów i demonów” – inspiracja, folklor i nuda

Zastanawiało was kiedyś skąd autorzy czerpią pomysły na powieści? Bo mnie nurtuje to od zawsze.

Pomyślmy…

Inspiracją niejednego autora może być jego jego hobby. Dla autorów horroru będzie to zapewne wywoływanie duchów lub spacer po cmentarzu przy pięknym świetle księżyca. Często możemy się również spotkać z elementami autobiograficznymi w dziełach literackich. I tu znów, rzucając na świecznik autorów grozy, przykładem może być trauma w dzieciństwie, śmierć ukochanej osoby lub zwierzątka. Jeszcze innymi źródłami pomysłów są jakże okrutny i brutalny świat wokół nas lub sama wybujała i chora wyobraźnia autora.

Nie wiem czy wiecie, ale kopalnią inspiracji może być nawet zwykła encyklopedia. Ot tak, po prostu otwieramy stronę na chybił trafił, celujemy palcem w hasło i pozwalamy by zadziałała magia. Trafić nam się może np. „osteoporoza” (choroba która toczy głównego bohatera) lub „Abaetetuba” (miasto w Brazylii – idealne miejsce akcji!).

Dziś chciałbym przedstawić wam jednak zupełnie inną encyklopedię. Może być ona niezwykle pomocna w procesie twórczym a jeśli chodzi o grozę i horror, nie trzeba niczego losować. Nada się prawie każde z prezentowanych tam haseł.

Chodzi mi, oczywiście, o „Encyklopedię Duchów i Demonów” autorstwa Ernesta Abela, wydaną nakładem wydawnictwa Bellona.

W swojej książce autor umieścił dosyć obszerną listę haseł o tematyce spirytystyczno-mitologiczno-folklorystycznej, tak więc znajdziemy w niej wiadomości i hasła dotyczące wierzeń w życie pozagrobowe na całym świecie i we wszystkich okresach historycznych. Tytuł może być trochę mylny, ponieważ cała demonologia i spirytyzm skupia się tu raczej na folklorze, mitologii i legendach niż na współczesnych przypadkach opętań, egzorcyzmów i epifanii demonicznych. Kto szuka np. „Baela” czy „Styksu” ten znajdzie, Kto szuka „poltergeista” lub „Williama Blatty’ego” musi poszukać gdzie indziej. W encyklopedii, nie znajdziemy również niczego z popkultury, więc o Cthulhu tam nie poczytamy. Miłym zaskoczeniem, jednak, jest obecność w encyklopedii Dagona a raczej Dagana, lecz opisanego w zupełnie innym kontekście…

Książkę otwiera dość obszerny wstęp (ponad 30 stron!) w którym autor dogłębnie wałkuje temat zaświatów i śmierci w licznych starożytnych kulturach. Dzieło opatrzone jest również kilkoma ilustracjami i na tym, niestety, jego atrakcyjność się kończy. Haseł jest zbyt mało, są one za krótkie a całość to tylko czubek góry lodowej, która zachęca dociekliwych czytelników do dalszych poszukiwań. Jeśli ktoś pasjonuje się mitologią i demonologią raczej nie dowie się z niej niczego nowego. Laicy, z kolei, prędzej wezmą się za jakąś klasyczną mitologię niż zaczną wertować alfabetyczną listę haseł niniejszej encyklopedii.Co więcej, oprócz znanych mitologii (Celtowie, Grecy) autor bierze na warsztat zupełnie marginalne kultury (Filipiny, Polinezja) co może zainteresować ale również zanudzić na śmierć.

Niemniej jednak jeśli trafimy w jakiejś powieści na pradawnego potwora o podejrzanej proweniencji (np. Kanaloa, Coatlicue, czy Rakszasa) otwieramy dzieło Abela, wertujemy i już wiemy co i jak. W takim właśnie kontekście (prócz źródła inspiracji) książka sprawdza się wyśmienicie.

Reasumując, nie jest tak źle, ale mogło być lepiej.

Comments on this entry are closed.

Previous post:

Next post: