Jego nazwisko kojarzą prawie wszyscy. A miłośnicy gier komputerowych i horroru to już z całą pewnością. Od razu łączy się go ze specyfiką pisarską oraz mitologią, którą stworzył. Ja mogę o nim powiedzieć tylko tyle – gdyby nie on nie byłoby mnie tutaj z wami. Ojciec, czyli H.P. Lovecraft, bo o nim przecież mowa pozostawił po sobie spuściznę w postaci kilkudziesięciu opowiadań grozy oraz zagadkę swojego życia. No właśnie kim był Wielki Samotnik z Providence?
Wiemy tyle, że urodził się w Providence w 1890 i tam spędził prawie całe życie. Był genialnym dzieckiem zafascynowanym astronomią, orientalistyką i twórczością E. A. Poe. Osierocony przez matkę i porzucony przez żonę, Lovecraft rozpoczął swoją dosyć krótką tułaczkę po Stanach, tylko po to aby powrócić do rodzinnego miasta i zaszyć się w swej twórczej samotni. Autor zmarł na raka jelita w roku 1937.
Życiorys Lovecrafta zawiera szereg tzw. białych plam. Jest miejscami dosyć dziwny i niekompletny. Światło na wszystkie niejasności życia autora rzuca najnowsza biografia Samotnika autorstwa S. T. Joshi pt. „H. P. Lovecraft: biografia”, która jest 1100 stronicowym molochem, reklamowanym jako kompletne kompendium wiedzy o życiu autora, jego inspiracjach i spuściźnie. Pozycja ukaże się w Polsce 30 listopada 2010 nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.
Jeśli tylko książka trafi w moje pazurzaste dłonie z pewnością znajdziecie o niej kolejny, bardziej rozbudowany wpis.
Może zainteresują Cię również:




