Mamy już luty czyli, jak sama nazwa wskazuje, miesiąc mocny, twardy i przerażający niczym mróz za oknem.
Pora więc na pierwszy w tym roku konkurs i to konkurs nie byle jaki.
Jak wiadomo wszem i wobec, jestem podwodnym monstrum kojarzonym z Nową Anglią, portowymi miasteczkami północno-wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych w stylu Providence, Kingsport, Innsmouth. Tym samym, nie kojarzy się mnie raczej z krakowiakiem, bigosem, solidarnością ani, broń Boże, smokiem wawelskim. Ponadto, co kraj to obyczaj i prawie każdy naród słynie z jakiegoś potwornego indywiduum. Egipt ma łażące mumie, Japonia – Godzillę, Karpaty – Draculę a w Czechach grasuje Jożin z Bażin.
I tu pojawia się pole do popisu dla was, bluźnierczy i mroczni internauci, a co za tym idzie TEMAT KONKURSU:
„Wymyśl i opisz monstrum, potwora lub bestię która mogłaby stać się symbolem Kraju nad Wisłą”
Zadanie ciekawe i dla ludzi z fantazją.
Odpowiedzi zamieszczajcie w sekcji komentarzy poniżej. Konkurs trwa od soboty 11.02 do soboty 25.02, czyli okrągłe dwa tygodnie.
Zwycięzca zostanie nagrodzony egzemplarzem książki „Danse Macabre” Stephena Kinga w której Król pisze o swoich inspiracjach, m.in. prozą Lovecrafta.
Piszcie. Czekam z okropną niecierpliwością!
Może zainteresują Cię również:








{ 3 comments… read them below or add one }
Bazylichociec – istota żyjąca w mrocznych lasach. Ciało wężowate posiadające łuskę imitującą korę drzew. Jama gębowa uzbrojona w dwa rzędy po 60 zębów. Długość około 5 metrów waga około 300kg. Poluje imitując drzewo.
Potwór ten nie ma godności ni imienia. Żywi się szkarłatną krwią, białym mięsem też nie gardzi. W wielkiej paszczy skrywa 1410 ostrych zębisk, a łapska ogromne silniejsze są od górskich niedźwiedzi. Oczu ma 1918, a każde z nich wlepione jest bacznie w swą ofiarę. Wychodzi nagle z mroku, zza drzew, spod ziemi wyłania się i chwyta Cię i zjada, pożera, miażdży, ze skóry obdziera…! Nieliczni spotkanie z tym potworem przeżyli, ale poza zębiskami i oczyskami nic innego zliczyć nie zdążyli…
Może dzisiaj najdzie go ochota właśnie na Ciebie? Strzeż się bieli i czerwieni…
Stwora tego nie da się spotkać wszędzie. Grasuje on w wysokich górach, w gęstych iglastych rasach na południu Polski. Jedno jest pewne – atakuje bezbronnych turystów nie z głodu, a dla rozrywki… Miejsca tych zbrodni cechuje ogromna ilość krwi oraz jego znak rozpoznawczy – długie, białe pióra.
Jedyni żyjący świadkowie spotkania z tym stworzeniem są w zbytnim szoku, by o tym rozmawiać. Można powiedzieć wręcz, że wpadli w katatonię. Z urywków ich jęków wiemy, że potwór pojawił się „znikąd” i po „uczcie” jego biała szata była krwistoczerwona.
A na głowie miał koronę…