Dziwne przygody H. P. Lovecrafta – Rozdział Pierwszy

by maynard on 14 grudnia 2010 · 1 comment

Post image for Dziwne przygody H. P. Lovecrafta – Rozdział Pierwszy

Bohaterami komiksów z reguły zostają umięśnieni herosi, wesołe stworki, waleczne roboty lub postacie rodem z horroru. Cała ta kreskowa menażeria staje się jednak nudnawa a scenarzystą kończą się powoli pomysły na wymyślanie nowych postaci. Zostaje jednak furtka awaryjna, a właściwie dwie.  Po pierwsze, zawsze można odgrzewać na nowo stare i sprawdzone przygody Batmana, Spider-mana i innych X-men’ow, wciąż w nowych realiach, czasoprzestrzeniach i rzeczywistościach.  Drugim wyjściem jest kreacja całkowicie nowego, świeżego bohatera, którego przygody wniosą coś nowego. Czemu takim bohaterem nie zrobić znanego na świecie autora opowiadań grozy?

No właśnie, padło na H. P. Lovecrafta, którego biograficzne wycinki autorzy Mac Carter (scenario) i Tony Salmons (kreska) wymieszali z fikcją i akcją rodem z horroru.  The Strange adventures of H. P. Lovecraft wydała „stajnia” Image comics a pierwszy numer, zatytułowany Chapter One: about a writer and his book, może smiało konkurować z najlepszymi produkcjami komiksowymi ostatnich lat.

Dzieło Cartera i Salmonsa to, obok Fall of Cthulhu,  najlepiej oddający atmosferę i klimat opowiadań samotnika z Providence komiks, a nawet cały projekt (oficjalna strona Tutaj oraz w Oceanie Nyarlathotepa po prawo). Pierwszy rozdział, czyli numero uno, otwiera całą historie. Jego akcja dzieje się w latach 20-tych w Stanach, czyli w okresie największej pisarskiej płodności Lovecrafta. Pisarza poznajemy jako samotnika, odludka, życiowego ofermę oraz cierpiącego na brak weny,  początkującego pisarza. Fajnie nie jest. W dodatku Howard mieszka z dwiema podstarzałymi ciotkami, jest nieszczęśliwie zakochany oraz dostaje łupnia od portowych kiziorów. Akcja, jak to zawsze bywa, rozkręca się pod koniec w momencie kiedy dziwny sen Lovecrafta (wreszcie mamy motyw pełzającej grozy) staje się rzeczywistością….

Autorzy, choć kreski rozmazali miejscami niemiłosiernie, oddali wiernie klimat roaring twenties i ciekawie stworzyli całe rozbudowane tło fabularne komiksu, wraz z zachowaniem wszystkich reguł znanych z filmów noir.

Komiks czyta się fajnie, nawet rozmiękły i kilkaset metrów pod wodą.  Do gustu przypadł mi bardziej niż poprzednie próby Zcthulhowania świata kreski i dymka. Macki mnie świerzbią by zacząć kolejny numer ale jak wiadomo nawał roboty nie pozwala.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter

Może zainteresują Cię również:

  1. Sen Lovecrafta czyli jak to z tymi pomysłami było…
  2. H. P. Lovecraft: biografia – nowe spojrzenie na zycie mistrza

{ 1 comment… read it below or add one }

mk Grudzień 14, 2010 o 22:30

Muszę go kupić… i przeczytać koniecznie.

Odpowiedz

Leave a Comment

Previous post: