„Opowieści o makabrze i koszmarze” – klasyka odkurzona (odsłona trzecia)

by maynard on 28 lutego 2011 · 0 comments

Post image for „Opowieści o makabrze i koszmarze” – klasyka odkurzona (odsłona trzecia)

Tym razem przerwa nie będzie dwumiesięczna, a czas oczekiwania na finałową odsłonę recenzji „Opowieści o makabrze i koszmarze” niniejszym skracam do jednego „miecha”. Słów wstępu będzie niewiele, od razu przejdziemy do meritum. Gwoli przypomnienia i odświeżenia pamięci podaje linki do dwóch pierwszych części recenzji:

Finałowymi opowiadaniami mistrza Lovecrafta z niniejszego zbiorku są prawdziwe perły. Tak więc zaczynamy:

  • Kolor z przestworzy – Jedno z najlepszych opowiadań mistrza wg. niżej podpisanego. Doskonałe dawkowanie napięcia połączone z atmosferą bezsilności wobec nienazwanego zła. Koszmarny meteoryt, rujnujący życie rodziny Gardnerów i zmieniający całą okolicę w szary popiół to elementy, które na stałe potrafią wyryć się w pamięci czytelników a zło w postaci pięknego, tęczowego koloru jest elementem wręcz fenomenalnym i nie spotykanym do tej pory w powieściach gatunku. „Kolor z przestworzy” był trochę gorzej przyjęty przez krytyków, którzy zarzucali mu zbyt rozwleczoną i chaotyczną narrację, niemniej jednak fani docenili majstersztyk autora i po dziś dzień opowiadanie to pojawia się we wszystkich antologiach typu „Best of Lovecraft”.  Opowiadanie ujrzało światło dzienne w marcu 1927 a sam Lovecraft określił je mianem „studium atmosfery” bo właśnie w „kolorze…” chyba najtrafniej udało mu się opisać nastrój niewytłumaczalnego zagrożenia.
  • Duch ciemności – Ostatnie opowiadanie w dorobku autora, napisane w listopadzie 1935 czyli dwa lata przed jego śmiercią. i określone przez S. T. Joshi’ego jako jedno z najsolidniejszych opowiadań Lovecrafta. „Duch…” jest zapisem niesamowitych wydarzeń jakie miały miejsce w kościele na Federal Hill w Providence i jakich doświadczył młody pisarz, Robert Blake. Opowiadanie jest zapisem z dziennika Roberta w którym opisuje niesamowitą, mesmeryczną moc starego kościoła oraz swoje pogłębiające się szaleństwo. Finał „Ducha…” to majstersztyk grozy gdzie pojawiają się ciemne siły, tajemnicze przedmioty (świecący Trapezoedr) oraz niespodziewani sojusznicy (grupa przesądnych Włochów ze świecami). Klimat opowiadania, tak jak atmosfera „Koloru z przestworzy”, jest zdecydowanie dużym atutem i elementem zapadającym w pamięć. Co ciekawe, wiele miejsc i budynków opisanych w tym opowiadaniu zostało opartych na prawdziwych obiektach, które do dziś możemy zobaczyć w  Providence, a samo przesłanie „Ducha…” jawie nawiązuje do „Zagłady domu Usherów” Poego.
  • Coś na progu – Opowiadanie napisane w sierpniu 1933 i uznane przez S. T. Joshiego za jedno z najsłabszych dzieł mistrza z czym, jako mackowaty twór Lovecrafta, zdecydowanie się NIE zgadzam.  Historia Daniela Uptona oraz jego przyjaciela Edwarda Derby’ego oraz ich zmagania z, wcielającym się w inne osoby, czarownikiem, Ephraimem Waite’m to nowatorski kawałek dobrej prozy. Sam pomysł na, powielanym później tysiące razy, motyw „przesiadki” jaźni do innego ciała opisany jest tutaj w sposób wciągający i zaskakujący. Co więcej, opowiadanie to zawiera liczne wątki autobiograficzne z wątkiem odnoszącym się do nieudanego małżeństwa Lovecrafta na czele. W „Coś…” pojawia się, również, nawiązanie do Wielkich Przedwiecznych w osobach Azatotha i Shub-Niggurath oraz wątki znane z ‘Widma nad Innsmouth”. Do tego opowiadania nawiązuje w całej swej powieści, „Opowieść o złodzieju ciał”, znana, „wampiryczna” pisarka , Anne Rice.
  • Widmo nad Innsmouth – Sztandarowe, po „Zewie Cthuhlu”,  dzieło Lovecrafta powstałe pod koniec 1931. O „Widmie…” można pisać całymi tygodniami i nadal nie napisałoby się wszystkiego. Opowiadanie to inspirowało i inspiruje miliony twórców na całym świecie a odniesienia do niego możemy znaleźć w wielu powieściach, filmach i grach komputerowych. „Widmo…” zasługuje na oddzielny wpis, więc teraz opisze je w wielkim skrócie. Cała fabuła tej mini-powieści oscyluje wokół, znanego z „Artura Jermyn’a”, wątku degeneracji i wynaturzenia, które są wynikiem wyznawania zakazanych kultów i wchodzenia w hybrydyczne związki z potworami. Rybo-żaby z Innsmouth to, po mnie – Cthulhu, najbardziej znane literackie twory Lovecrafta a cały rozdział czwarty, opisujący ucieczkę i pościg, to najbardziej dynamiczny opis w miniaturach Lovecrafta.
  • Sny w domu wiedźmy – Lovecraft napisał to opowiadanie w lutym 1932 zainspirowany historiami o wiedźmach z Salem, którymi żywo zainteresował się po zwiedzeniu tego miasteczka. Jest to najbardziej chaotyczne opowiadanie mistrza w którym nawał niewyjaśnionych wątków wręcz przytłacza. Główny bohater, Walter Gilman, jest studentem, który wynajmuje pokój w domu, gdzie kilkaset lat temu mieszkała wiedźma Keziah Mason, ocalała z pogromu w Salem. Walter popada w coraz większy obłęd, który powodowany jest przez koszmarne sny, wrażenie przenoszenia się między wymiarami oraz oniryczne uczestnictwo w satanistycznych obrzędach ku czci Nyarlathotepa i Azatotha. Sama Keziah opisana jest jako duch który, wraz ze szczuropodobnym chowańcem, dręczy pochodzących z Polski (sic!) mieszkańców domu. Całe opowiadanie nie trzyma się kupy, czyta się je niezwykle trudno i raczej nie zapada w pamięć. Naukowe wyjaśnienia czarów i podróże po czwartym wymiarze opisane są w dość nieudolny sposób, choć wiele wątków opowiadania pojawia się w horrorach do dziś. Co więcej, „Sny…” są niemalże kopią dużo lepszego opowiadania, „Jesionu” M.R. Jamesa.
  • Cień spoza czasu – Przedostatnie opowiadanie Lovecrafta napisane na przełomie lat 1934-1935 i najbardziej fantastyczne w dorobku autora. H.P.L. poprawiał je kilkakrotnie i nie mógł się przez dłuższy czas zdecydować na wersję ostateczną. „Cień..” jest historią Nathaniela Peaslee, który doznaje serii ataków nerwowych oraz krótkotrwałej amnezji. Podczas owej niedyspozycji bohater chodzi w kontakt z istotami zwanymi Wielką Rasą, które żyją sobie w podziemnej, australijskiej kolonii. Peaslee, zafascynowany rasą, zaczyna prowadzić coraz dziwniejsze badania i miewa wiele onirycznych wizji. W tym opowiadaniu, Lovecraft, nawiązał do napisanych wcześniej „W górach szaleństwa” oraz kilku dzieł innych autorów (m.in. H.G. Wellsa). Tematyka „Cienia…” to podróże w czasie i naginanie czasoprzestrzeni, czyli rzeczy raczej trudne do napisania. Sam Lovecraft zwieńczył tym opowiadaniem swe długoletnie próby opisania podróży do innych wymiarów, miejsc i czasów. Myślę, że udało mu się to wyśmienicie.

To już wszystkie opowiadania zawarte w tym niesamowitym zbiorze. Mam nadzieję, że przez te kilka miesięcy udało mi się choć trochę zachęcić was, ciepłokrwiści, do ich lektury. Pomijając kilka opowiadań, jest to jeden z najlepszych zbiorów twórczości Lovecrafta na polskim rynku. Po przeczytaniu wszystkich opowiadań wyłania się przed nami celowość umieszczenia ich w niniejszym zbiorze a nawet mniej udany „Srebrny klucz” zyskuje tu na literackiej wartości, zwiększając literacką różnorodność.

Więcej na temat każdego z opisanych przeze mnie opowiadań zbioru „Opowieści o makabrze i koszmarze” możecie przeczytać w monumentalnej biografii mistrza pióra S.T. Joshi’ego pt. „H.P.Lovecraft: biografia”

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter

Może zainteresują Cię również:

  1. „Opowieści o makabrze i koszmarze” – klasyka odkurzona (odsłona druga)
  2. „Opowieści o makabrze i koszmarze” – klasyka odkurzona (odsłona pierwsza)
  3. „H.P.Lovecraft: biografia” – kopalnia, góra i baobab
  4. „Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze” czyli Poe – reedycja (I)
  5. „Opowieści starego antykwariusza” czyli kolega po fachu

Leave a Comment

Previous post:

Next post: